Krytyki Politycznej Przewodnik Lewicy — Idee, Daty i Fakty, Pytania i Odpowiedzi

Krytyka Polityczna Krytyka Polityczna

BARDZO PROSIMY O DRUKOWANIE DWUSTRONNE! :)

ZRÓWNOWAŻONY ROZWÓJ I EKOLOGIA

PYTANIA I ODPOWIEDZI

Czy ekolodzy chcą, żebyśmy wrócili do życia w jaskiniach?

Masowe korzystanie z komfortu cywilizacji oznacza też masowy dyskomfort z powodu hałasu, spalin, brudnej wody, braku terenów rekreacyjnych, dewastacji krajobrazu, niezdrowej żywności. Warto więc ograniczać się dla własnego dobra.

Efektem długoletnich kampanii ekologów są tak oczywiste już dzisiaj rozwiązania jak filtry na kominach, bezpieczna odległość zakładów przemysłowych od dzielnic mieszkalnych, więcej ogólnodostępnych terenów zielonych, energooszczędne żarówki, pralki, lodówki, coraz lepszej jakości paliwo samochodowe, sprawniejsza komunikacja publiczna, zdrowsza żywność. Nie oznacza to życia w jaskiniach, tylko lepsze życie tu i teraz.

Czy ekolodzy chcą ograniczyć naszą wolność?

Nie bardziej niż przepisy ruchu drogowego.

Na nieskrępowanej produkcji spalin, ścieków, niebezpiecznych odpadów, żywności nafaszerowanej chemią zarabia wąska grupa, a traci większość. Pro ekologiczne ograniczenia prawne są ustaleniem form współżycia na Ziemi, podobnym do przykazania „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”.

Niebagatelną rolę odgrywa też rachunek ekonomiczny. Ponieważ służbę zdrowia finansuje się z budżetu państwa i samorządów, mają one prawo prowadzić szeroko zakrojoną profilaktykę. I tak Dania wprowadziła np. limit tłuszczów typu trans w żywności, co zmusiło wszystkie bary fast food do eliminacji najbardziej szkodliwego menu. Podobny zakaz wprowadziła Kalifornia i Nowy Jork, a w Wielkiej Brytanii zakazano reklamy niezdrowej żywności przy telewizyjnych programach dla dzieci. Coraz więcej samorządów wprowadza atestowane ekologiczne produkty do stołówek szkół i przedszkoli. Biorąc pod uwagę, że cukrzyca jest chorobą społeczną, jest to taki sam zamach na wolność jak wymóg jazdy motocyklem w kasku. W krajach, w których wolny rynek nie jest bogiem, społeczeństwo ma szansę na przyzwoitą jakość życia, a gospodarka jakoś się nie zapada, tylko ewoluuje — wytwarzając bardziej proekologiczne, zdrowsze produkty, kopiowane potem tam, gdzie królował wolny rynek bez ograniczeń.

Ekolodzy bronią żab, a nie ludzi.

Bronią jakości życia ludzi. Wyznacznikami jakości są czyste powietrze i woda, a także nieskażony krajobraz, bogactwo gatunków. Nie każdy uznaje to za wartość, tak jak nie każdy uznaje konieczność ochrony zabytków. Nie słyszy się jednak zarzutów wobec ochrony zabytków. Nikt nie planuje dróg przez teren zabytkowych pałaców czy klasztorów. Tak samo oczywista jest ochrona przyrody, nawet jeśli niektórym wydaje się niepraktyczna.

Czy to nie przesada z tą zmianą klimatu? Przecież jak będzie cieplej, to będzie przyjemniej.

Będzie nie tylko cieplej. Będą też susze, ulewne deszcze, powodzie, huragany i wszelkie anomalie pogodowe. Największe firmy ubezpieczeniowe inwestują dziś w badania nad ograniczaniem zmian klimatycznych, ponieważ już teraz ponoszą miliardowe straty.

Czy wiatraki stosowane do produkcji energii elektrycznej zabijają ptaki?

W tej chwili elektrownie wiatrowe buduje się tylko po konsultacjach z ornitologami, tak by nie stały one na szlakach migracji ptaków. Początkowo, kiedy nikt nie zdawał sobie sprawy z zagrożenia, faktycznie czasem wybierano złe lokalizacje. Ale to już historia.

Czy to przez ekologów w Polsce nie ma autostrad?

Przede wszystkim autostrady nie są najbardziej opłacalnym w naszym kraju rozwiązaniem, lepiej byłoby modernizować istniejące drogi do standardu dróg ekspresowych, a za pozostałą z różnicy kwotę doprowadzić do każdego domu internet.

Tak czy owak kolizja planów drogowych i obszarów przyrodniczo cennych wynika z krętactwa decydentów, którzy chcieliby równocześnie mieć ciastko i je zjeść. Te same władze, które godzą się na warunki Traktatu Akcesyjnego, chciałyby łamać go, niszcząc obszary sieci Natura 2000, równocześnie wnioskując o fundusze unijne na realizację tych zniszczeń. Ekolodzy stoją na stanowisku rzetelności i prawa. Sytuacja wbrew wizjom premiera Kaczyńskiego ( „ta Natura tak się rozszerzyła, że praktycznie rzecz biorąc nic budować nie można”) nie jest bez wyjścia. Natura 2000 to niewielkie obszary (w dużej mierze góry, bagna i rzeki), które można ominąć.

Zieloni są jak arbuzy: tylko z wierzchu zieloni, ale w środku czerwoni.

Często zawierany na świecie polityczny sojusz czerwono-zielony wynika z podobnego ograniczonego zaufania do mechanizmów kapitalizmu, które niepoddane kontroli mogą doprowadzić do pogorszenia sytuacji ludzi pracy i stanu środowiska. Ale powstają też koalicje prawicowo-zielone (obecnie w rządach Czech i Finlandii). Joshka Fischer twierdził, że Zieloni nie są ani z lewa, ani z prawa, tylko z przodu. Od „czerwonych” różni ich nieuznawanie podziału na „prywatne” i  „polityczne”, traktowanie jako pierwszorzędnych kwestii dla „starej lewicy” drugorzędnych, takich jak zapobieganie zmianom klimatycznym czy równe prawa kobiet i mężczyzn.